jesteś tym, co lajkujesz

Jesteś tym, co lajkujesz. Czym karmi Cię Twój feed?

Przeglądając facebookową tablicę natrafiam na to co każdy, czyli posty znajomych (bliskich i całkiem dalekich) oraz posty stron, które lubię. Jeszcze parę lat temu codziennie gmerałam sobie w nieprzebranym contencie, który nijak miał się do tego, co właściwie chciałam czytać i oglądać. Nie byłam specjalnie wymagająca. Byłam zadowolona, jeśli na 10 postów trafił się jeden śmieszny kot.

Lajkowałam mnóstwo stron i zwykle bynajmniej nie z powodu jakiegoś uzania dla twórcy, a częściej po to, żeby wygrać konkurs, albo był prześmieszny tekst w tytule (powinni wiedzieć, że nie idę na melanż, bo jestem już w piżamce i że mężczyzna zaczyna się od metra osiemdziesiąt). A potem te strony karmiły mnie swoimi aktualizacjami.

W międzyczasie Facebook stał się na dobre społecznościowym mocarzem.

Pierwsza lampka zapaliła się, kiedy zorientowałam się, że pracuję tu przecież na swój wizerunek. Przejrzałam moje polubienia. Było średnio. Trochę śmiesznie, fakt. Tylko może właśnie przegląda to mój przyszły pracodawca. Ale przede wszystkim, czy ja na pewno chcę codziennie oglądać kościoły udające kury?

Kiedy udało się dojść do ładu z jakością treści wypełniających moją tablicę i o mnie świadczących (myślę, że każdy przez to przechodził w pewnym momencie), poczułam, że ta zmiana wpływa na mnie pozytywnie. Zorientowałam się też w opcjach filtrowania treści, kładąc nacisk na te ciekawe i rozwijające.

W późniejszym okresie pociągnęło to za sobą dalsze, najbardziej znaczące zmiany, mianowicie skupiłam się na eliminacji treści negatywnych. Wszystkim, którzy (jak ja) spędzają raczej sporo czasu na fejsie i chcą trochę odżyć, wyczilować, oszczędzić sobie niepotrzebnych nerwów czy zwyczajnie zachować dobry humor, proponuję usiąść pewnego wieczora i odlajkować fanpejdże pełne jadu, złośliwości, hejtu. Dać „unsuba*” tym znajomym, których nie wypada usuwać, ale których potrzeba krytykowania wszystkiego jest zbyt dobitna i męcząca, a język pełen nienawiści. Swojego czasu uważałam to za rozrywkę i coś nieszkodliwego, dziś wiem, jak to na mnie wpływa i zwyczajnie szkoda mi na to życia…

A czym Ciebie karmi Twój feed?

 

*unsub – unsubscription, czyli zaprzestanie obserwowania, wyłączenie z powiadomień itp.